16/05/2017

8 RZECZY, KTÓRE ZAWSZE MAM PRZY SOBIE


Cześć miśki!
Trochę mnie nie było, korzystałam z moich ostatnich dni wolnego. Przedwczoraj wróciłam do pracy, no, nie do końca wróciłam, ale zaczęłam nową pracę. Nie pracuję już w Mango. Przeniosłam się do Bershi do Galerii Kazimierz. Zmniejszyłam pracę na pół etatu, no, w sumie to teoretycznie, bo w praktyce to raczej takie 3/4, ale mój grafik to życie. W porównaniu do pracy na pełen etat, nieboooooo. Wahałam się czy to zrobić, ale stwierdziłam, że pieniądze nie są najważniejsze i dopóki mogę, chcę tylko 'dorabiać' na utrzymanie się i gonić za marzeniami. I już śmiało stwierdzam, że była to jedna z tych dobrych decyzji o ile nie najlepszych. Po przepracowaniu dwóch dni, z czego w jednym byłam na 5h, a w drugi dzień na 4h właśnie odpoczywam na dniu wolnym. Siedzę w pracy u Adriana i piszę tego posta :D Mam w planach zrobić ich dziś trochę tak 'na zaś', żeby Wam tu wszystko nadrobić. Wracam!!!
Dzisiaj mam dla Was post o którym długo myślałam i wreszcie zabrałam się za zrobienie go. A mianowicie parę rzeczy, które zawsze staram się mieć przy sobie, a z niektórymi w ogóle się nie rozstaję.


Pierwsza rzecz to oczywiście telefon. Pomimo tego, że ostatnio poświęcam znacznie mniej czasu na siedzenie w snapach czy instagramie (chodzi mi o przeglądanie profili innych) to telefon mimo wszystko zawsze mi towarzyszy. Adrian się śmieje, że to moja trzecia ręka haha. Nawet jak go nie używam to zawsze mam go przy sobie, w kieszeni, w torebce, czy po prostu kładę go gdzieś blisko, żeby zawsze mieć go pod ręką. Poza pracą oczywiście. Obudowa, którą akurat mam na telefonie jest z Topshopa, zmienia kolor w zależności od światła i kąta patrzenia.


Mój amulet, z którym nigdy, przenigdy się nie rozstaję. Zawsze mam go na sobie i nigdy go nie ściągam. To kółko jest z napisem 'keep going' co oznacza mniej więcej to, by ciągle iść do przodu nie patrząc na to jak bardzo jest źle, żeby pomimo przeciwności losu i bólu żyć dalej. Zwrot ten sam w sobie znaczy dla mnie bardzo wiele, dlatego też zadbałam o to, by mieć go zawsze przy sobie. Pozłacanie ostro się już starło, ale to nawet lepiej. Widać, że zawsze mi towarzyszy i sporo już przeszedł. Do tego doczepionego mam pingwinka, którego dostałam od Adriana na święta. Najsłodszy. Dlaczego pingwin? Adrian twierdzi, że jestem pingwinkiem... Zaczęło się od tego, gdy zobaczył jak chodzę mając na sobie plecak. Twierdzi, że dokładnie tak samo jak pingwin i tak już zostało. Teraz wszędzie widzi to podobieństwo haha. Na zdjęciu możecie zobaczyć również kolejną rzecz, a mianowicie moje... dokumenty. Nie wyjdę z domu bez dowodu, karty i karty miejskiej, ale to chyba jak większość :D Portfel aktualnie mi się zepsuł, więc noszę w je w tym śmiesznych syrenkowym czymś, mam to z H&M, kupiłam na wyprzedaży i nie myślałam, że kiedykolwiek tego użyję, ale jest to świetny patent, gdy chcecie zabrać ze sobą małą torebkę i portfel nie za bardzo chce Wam się tam zmieścić.


Jak dawniej kochałam słodkie gazowane napoje, tak teraz nie mogę na nie patrzeć i moim faworytem jest zwykła niegazowana woda. Zawsze staram się mieć przy sobie butelkę wody, kupowanie codziennie nowej jest dość męczące, teraz noszę więc ze sobą idealną dla mnie butelkę, którą znalazłam w Croppie. Czyż nie jest słodka?!?! Mam tylko nadzieję, że szybko się nie zepsuje. Muszelka, którą widzieliście na pierwszym zdjęciu to nic innego jak lusterko. Zawsze się przydaje. Pod spodem możecie dojrzeć jeszcze pilniczek do paznokci. W pracy często zdarza mi się je łamać, nauczyłam się więc mieć go przy sobie, po tym jak musiałam radzić sobie... nożyczkami.


Dwie ostatnie rzeczy to puder i bibułki matujące. Idzie lato, jak przygrzeje to w autobusach już robi się sauna, stań jeszcze w korku i spływajcy podkład gotowy haha. Tak więc na tę porę roku są one moimi niezbędnikami, bo nienawidzę się 'świecić'. Poluję na jakiś nowy puder, bo tak jak już pisałam gdzieś w ostatnim poście no, jest słaby, za taką cenę spodziewałam się, czegoś naprawdę WOW, a on jest bardzo daleko do chociażby... OK? Bibułki dopiero testuję, dam znać gdzieś na snapie jak się sprawdzają.

A Wy? Macie jakieś rzeczy, z którymi się nie rozstajecie? :D

Donatkay

5 comments:

  1. Pewnie, pieniądze nie są najważniejsze, jeżeli teraz jesteś szczęśliwa to na pewno jest to dobry krok! :)
    Pozdrawiam! :)

    klaudia-niescioruk.blogspot.com

    ReplyDelete
  2. Bibułki to życie (szczególnie przy świecącej się buźce)❤ a post jak w zwykle super, ciekawy i oczywiście syrenkowy!😃 Tak trzymaj czekam na następny post i oczywiście powodzenia w nowej pracy!😉

    ReplyDelete
  3. w kazdym poście piszesz że wracasz :D


    post ciekawy i fajny XD

    ReplyDelete
  4. bibułki polecam kupować na ali, ta sama jakość a dużo tańsze :D

    ReplyDelete
  5. U mnie to zawsze portfel, telefon i... kropelki do nosa ! Nienawidzę mieć zatkanego nosa, a zazwyczaj zatyka mi się on w najmniej odpowiednim momencie :(

    www.kiercia.blogspot.com

    ReplyDelete

LABELS

OOTD (211) PHOTORELATION (47) mix (35) HAUL (34) MOTIVATION (28) WISHLIST (13) THROWBACK (8) INSPIRATIONS (6) LOOKBOOK (6) ME (6) COSMETICS (5) TRAVEL (5) FOOD (4) MOVIES (2) VLOG (2) BOOKS (1) MUSIC (1) TIPS (1) TOP (1) YOUTUBE (1)

INSTAGRAM

SNAPCHAT

SNAPCHAT

ARCHIVE